Nie dostałeś wymarzonej pracy? Fatalnie wypadłeś na rozmowie kwalifikacyjnej? Myślisz, że nie mogło być gorzej?

Nie da się ukryć, jest to problem. Twoje następne kroki, kolejne decyzje, możliwe sukcesy albo porażki będą zależały m.in. od tego, jak spojrzysz, jak zinterpretujesz sytuację problemową, która właśnie Cię spotkała.
(W fachowym języku mówi się o atrybucji przyczyn, stylach atrybucyjnych, Aronson i in., 1997).

Możesz powiedzieć sobie tak: „nie dostałem tej pracy, bo jestem beznadziejny, zawsze i wszędzie mi się to zdarza i nigdy nic się w tym względzie nie zmieni”.
Będzie to najgorsza z możliwych interpretacja  przyczyn wydarzenia – obwiniasz siebie (atrybucja wewnętrzna) oraz czynniki działające za każdym razem (atrybucja globalna) i niezmienne (atrybucja stabilna).  To najprostsza droga do „zakiszenia się” we własnych niepowodzeniach, depresji i totalnego marazmu.

O wiele lepiej jest powiedzieć sobie: „nie wyszło, beznadziejna była ta komisja kwalifikacyjna była beznadziejna” (atrybucja zewnętrzna), „pech, czasem się zdarza” (atrybucja specyficzna) i „następnym razem pójdzie mi znacznie lepiej” (atrybucja niestabilna).
Takie podejście sprawi, że nie tylko poczujemy się lepiej zaraz po złym, ciężkim, dotykającym nas wydarzeniu, ale też umożliwi nam ono szybkie i sprawne przejście do działań na rzecz poprawy sytuacji i zapewni nam większe szanse pomyślnego rozwiązania podobnego problemu w przyszłości!

Zatem następnym razem, kiedy spotka Cię niepowodzenie albo nieprzyjemna sytuacja, jak choćby kolejne nieudane podejście do egzaminu na prawo jazdy, postaraj się na chwilę przystanąć i przeanalizować swoje schematy myślenia. Zastanów się, czy warto obwiniać siebie i czy nie wnioskujesz arbitralnie i uogólniająco ,,zawsze będzie mnie to spotykało, bo tak i już!”).

Konflikty wyborów
Co się dzieje w naszym umyśle, kiedy stajemy przed jakimś trudnym wyborem, kiedy musimy podjąć ważną decyzję? Przeżywamy różnego rodzaju konflikty, nie wiemy, co wybrać, dlaczego, kiedy, jakie konsekwencje nas spotkają etc.
Psychologia wyróżniła kilka podstawowych konfliktów motywacyjnych (Doliński i Łukaszewski, 2003). Najlepszą, co nie znaczy najłatwiejszą, sytuacją jest konflikt dążenie – dążenie. Spotykamy się z nią, gdy musimy wybrać między dwiema równie atrakcyjnymi, pożądanymi przez nas możliwościami, np. zabrać dziewczynę do parku, czy do kina? Przyjemny konflikt, ale tylko do czasu, gdy uświadomimy sobie co się stało z osiołkiem, któremu dano i owies, i siano…
Z odwrotną sytuacją mamy do czynienia, kiedy stajemy przed konfliktem unikanie – unikanie. Kiedy musimy wybrać między dwoma, jednakowo wstrętnymi i niekorzystnymi możliwościami. Podjąć wyzwanie podwórkowego chuligana i narazić się na pobicie, czy schować się w domu i znieść przyszłe drwiny kolegów w szkole? Ten typ konfliktu jest z pewnością najmniej przyjemny.
Najciekawsza wydaje się sytuacja związana z konfliktem dążenie – unikanie. Stajemy wobec niej wówczas, gdy wybór, którego mamy dokonać, jest dla nas jednocześnie przyjemny, jak i odpychający. Bardzo chcę zaproponować dziewczynie randkę, ale śmiertelnie boję się odmowy. Chcę wyjechać na zagraniczne stypendium, ale nie wiem czy poradzę sobie sam w obcym państwie… Klasycznym przykładem tego konfliktu są rozterki, których niektórzy doświadczają przed ślubem (kocham swoją wybrankę/wybranka, ale na myśl o odpowiedzialności wspólnego życia oblewa mnie zimny pot…). Co ciekawe, tendencje dążenia do celu i unikania jego osiągnięcia zmieniają się wraz ze zbliżaniem się do niego. Kiedy do ślubu daleko dominuje dążenie – chcemy jak najszybciej związać się z ukochanym/ukochaną, kiedy ślub coraz bliżej, mamy coraz więcej rozterek i niepewności – tendencja unikania daje o sobie bardzo silnie znać. Dlatego też wcale nierzadkie są sytuacje ucieczki sprzed ołtarza…
Żeby zwalczyć okrutne myśli związane z unikaniem zbliżającego się celu, który przecież chcieliśmy naprawdę osiągnąć, warto popatrzeć na swoją sytuację z dystansu. Niejako stanąć obok, przeanalizować obiektywnie dobre i złe strony.
Można też próbować odtworzyć w sobie pozytywne odczucia i motywacje, które powodowały nami na początku obranej drogi, by cel zrealizować.
Mózg decyduje
Co się dzieje w mózgu, kiedy musimy podjąć decyzję? Jakie struktury ulegają szczególnej aktywacji, gdzie znajduje się „centrum decyzyjne”? Oczywiście nie ma jednego, ściśle określonego ośrodka odpowiedzialnego za nasze wybory. Można jednak wskazać na jedną, wielką część mózgu, która kontroluje większość mechanizmów związanych z podejmowaniem decyzji. Jest nią płat czołowy.
W tej wspaniale i niezwykle narośniętej u człowieka części mózgu rozgrywają się najprzeróżniejsze procesy. W ich głębi, w części podstawnej znajdują się skupiska komórek mózgowych zwane jądrami podstawy, które odpowiadają m.in. za kontrolę ruchową, inicjowanie ruchów, sprawny przebieg wyuczonych reakcji. Kiedy chcemy zasznurować buty, nie myślimy o tym długo, po prostu schylamy się i wykonujemy zestaw dobrze poznanych i zautomatyzowanych czynności. Każdy prawidłowo zawiązany but to zasługa skoordynowanej pracy jąder podstawy.
Za wszystkie ważne decyzje, które wymagają wysiłku umysłowego, choćby chwilowego zastanowienia się, rozważenia „za i przeciw” odpowiadają wyższe ośrodki płatów czołowych, a mianowicie kora przedczołowa. Ta wierzchnia, najbardziej do przodu wysunięta część mózgu ulega największej aktywacji, kiedy stajemy przed wyborem. Jej spodnie i środkowe części (kora brzuszno-przyśrodkowa) posiadają liczne i ścisłe połączenia z jeszcze głębszymi ośrodkami mózgu – tzw. układem limbicznym, który stanowi epicentrum naszych przeżyć emocjonalnych. Często w podjęciu decyzji pomaga nam odczucie czegoś „w trzewiach”, jakieś cielesne doznanie mówi nam, że ten czy tamten wybór będzie lepszy lub gorszy. Za koordynacje tych odczuć z decyzją i podjęciem właściwych jej działań odpowiada właśnie brzuszno-przyśrodkowa kora przedczołowa.
Kora przedczołowa jest arcyważnym obszarem dla całego naszego życia. Odpowiada nie tylko za podejmowanie decyzji, ale także planowanie, przewidywanie, rozwiązywanie problemów i wiele innych zaawansowanych, ludzkich funkcji. Posiada ona także bardzo liczne połączenia z tzw. korowymi ośrodkami linii środkowej (np. zakręt obręczy, przyśrodkowa kora ciemieniowa), które to ośrodki najprawdopodobniej stanowią esencję naszej jaźni (świadomości JA).
Warto więc czasem, przy podjęciu decyzji wsłuchać się w sygnały z własnego ciała, czy nasze „trzewia” coś nam mówią (czy drżą nam ręce, czy pocą się stopy) i na szybko je zanalizować (czy przypadkiem nie są przesadne, czy może stoi za nimi uzasadniony strach, czy decyzja, przed którą stajemy, jest dla nas zupełnie nowa, a może przypomina nam jakieś nieprzyjemne doświadczenie z naszej przeszłości albo z przeszłości najbliższych?).
Znajomy namawia Cię do zainwestowania sporej sumy w jakiś nowy interes? A może na myśl o tym jakimkolwiek interesie i pomysłach znajomego robi Ci się sucho w ustach a mięśnie łydek zaczynają drżeć? Może warto „posłuchać” łydek i uciec jak najdalej od znajomego i jego żyłki businessmana.

Bibliografia
Aronson, E., Wilson, T.D. i Akert, R.M. (1997). Psychologia Społeczna. Serce i umysł. Poznań: Zysk i S-ka.
Doliński, D. i Łukaszewski, W. (2003). Typy motywacji. W: J. Strelau (red.). Psychologia. Podręcznik akademicki.
Tom II. (s. 469-491). Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
Grzybowski, Sz. (2007). Czołem! O neurobiologii podejmowania decyzji. Miesięcznik Znak, 630, 188-191.